Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peyote. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peyote. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 września 2014

Falująco jeszcze raz

Tym razem bransoletka w klasycznych kolorach, czyli czerń, szarość i zmrożona biel. Falowanie wyszło mi jednak odrobinkę za duże, bo bransoletka faluje również tam, gdzie wolałabym, żeby była prosto. Ale już tak zostanie, nic nie będę poprawiać. Wygląda na to, że na kształt ma duży wpływ rodzaj użytych koralików, niestety nie wszystkie kolory danego rozmiaru mają jednakową wielkość i formę, mimo że są to koraliki jednej firmy. Jako zapięcie guziczek mojej produkcji.




Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :)

środa, 27 sierpnia 2014

Falowanie

Ostatnio zakochałam się w peyotowych "falujących" bransoletkach Lunamis i koniecznie musiałam zrobić sobie taką samą. Oczywiście nie wyszła identyczna, ale bardzo zbliżona do tych, które Lunamis pokazała na swoim blogu.





Bransoletka jest całkiem przyjemna w robocie i chyba powoli przekonuję się do plecenia ściegiem peyote.

Dziękuję Wam za odwiedziny u mnie i komentarze. Witam również serdecznie nowych obserwatorów.
Buziaki :)

czwartek, 26 czerwca 2014

Kolczyki rivoli w fiolecie

Odpoczęłam sobie od koralików ponad miesiąc i teraz wracam do nich z przyjemnością. Pracą, którą Wam dzisiaj przedstawię są oplecione kaboszony rivoli. Kamyki są dość duże, mają 16 mm średnicy. Za małe się jeszcze nie biorę, najpierw poćwiczę na większych. Zresztą one wcale takie ogromne się nie wydają, dla mnie są w sam raz.




Kryształek jest przezroczysty, ale w oplocie przejmuje barwę koralików i wygląda jakby był lekko fioletowy - tak przynajmniej widać to na zdjęciach.

Życzę wszystkim miłego popołudnia :)

środa, 30 kwietnia 2014

Morski w dwóch odsłonach

Siłą rozpędu powstała jeszcze jedna para kolczyków wachlarzy, w której kolor morski (albo ciemny turkusowy - jak kto woli) połączyłam ze złotem. I to jest pierwsza odsłona, czyli ciepła.






Natomiast w bransoletce wykonanej ściegiem herringbone użyłam m.in. odcieni szarości - i to jest druga odsłona - zimna.



Zarówno z ciepłymi jak i zimnymi barwami kolor ten, według mnie, bardzo dobrze wygląda.

*****

Na moje CANDY można się jeszcze zapisywać dzisiaj i jutro. Zapraszam :)

Dziękuję za odwiedziny :)
Miłego wieczoru :)

sobota, 26 kwietnia 2014

Kolczyki wachlarze II

Wachlarze wciąż na warsztacie, a to jeszcze nie koniec.




A tutaj razem wszystkie wersje:



Ciekawa jestem, która para najbardziej Wam się podoba.

*****

Przypominam o moim CANDY, jeszcze kilka dni do końca zapisów, więc serdecznie zapraszam do zabawy :)

Życzę Wam miłego weekendu :)

czwartek, 24 kwietnia 2014

Kolczyki wachlarze

Tak jak nie lubię robić ściegiem peyote, tak mi się podoba biżuteria wykonana tą techniką. I dlatego raz na jakiś czas podejmuję próby, by coś peyotem wykonać. I co? I tym razem sukces :) Kolczyki wachlarze według instrukcji Weroniki:




Już następne wersje kolorystyczne się szykują, bo skoro się przełamałam, to trzeba wykorzystać chęć plecenia nielubianym ściegiem.

*****

Chciałam też podziękować za wszystkie życzenia świąteczne. Ogromnie mnie ucieszyły :)

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :)

piątek, 14 marca 2014

Komplet albo i nie

Dzisiaj przedstawiam Wam komplet, który składa się z elementów połączonych jedynie kolorem, bo formy każdej części są zupełnie inne.


Najpierw zaczęłam wyplatać sznur, który miał być długim lariatem, ale w trakcie pracy postanowiłam, że zrobię jeszcze kolczyki i sznur został skończony na długości ok. 51 cm. Sam w sobie jest bardzo ozdobny, więc nie ma do niego żadnej zawieszki.
Na kolczyki przeznaczyłam dwa kryształki rivoli, które kupiłam jakiś czas temu, żeby spróbować jak się je oplata koralikami. Najpierw próbowałam ściegiem peyote według znanej instrukcji Weroniki. Ale jak już kiedyś wspominałam, peyote to nie jest mój ulubiony ścieg, a robienie nim koszyczka na jakikolwiek kaboszon, w dodatku 15-tkami, to dla mnie mordęga. Kryształek nie chciał wleźć na miejsce, wyślizgiwał się, a ja utwierdziłam się, że ten sposób nie jest dla mnie. Dlatego musiałam coś wymyślić, co pozwoli mi bezstresowo wsadzić kryształek w koszyczek i zamknąć go w nim. Udało się nawet dość szybko, a jak już kamyczek siedział w środku, to mogłam prawą stronę kolczyka wykończyć peyotem. Z efektu jestem bardzo zadowolona, tym bardziej, że to moje pierwsze oplecione rivoli. Same kryształki są z tych większych, mają 16 mm średnicy.



A to zdjęcie dla ciekawych jak wygląda tył kolczyka:


I jeszcze bransoletka, którą zrobiłam już na końcu, żeby wykorzystać resztę koralików w tej kolorystyce:


Dziękuję za odwiedziny i komentarze :)
Pozdrawiam Was serdecznie :)

poniedziałek, 14 października 2013

Projekt utylizacyjny

Dzisiaj mam do pokazania bransoletkę wykonaną ściegiem peyote. Nie do końca jestem z niej zadowolona, jest po prostu krzywa w niektórych miejscach i moje poczucie estetyki cierpi ;) Ale wiem skąd te defekty, otóż do tej produkcji wykorzystałam, jak to mam ostatnio w zwyczaju, wszelkie zalegające w niewielkich ilościach koraliki. A skoro były to końcówki kolorów, to były to już najmniej urodziwe sztuki. I stąd m.in. krzywizny mojej bransoletki. Do tego nie przepadam za robieniem ściegiem peyote. Owszem, podobają mi się prace innych osób wykonane tym sposobem, ale ścieg ten nie podoba mi się kompletnie w robieniu. Jest według mnie za mało stabilny. Jak naciągnę robótkę z jednego końca, to się pokrzywi na drugim. Z innymi wzorami nie mam takich problemów i dlatego za peyote'a długo się nie zabierałam. Ale stwierdziłam, że spróbuję. No i wyszło jak wyszło.
 
A teraz sami możecie ocenić, czy peyote mi wychodzi, czy nie ;)
 
 
 
 
Miłego wieczoru :)