niedziela, 26 sierpnia 2012

Konkurs z dowcipem

Ogłaszam konkurs!

* W komentarzu pod tym postem napiszcie o chęci wzięcia udziału w zabawie.

* W tym samym komentarzu należy umieścić dowcip, zabawną historyjkę lub anegdotę (maksymalnie 2).

* Wygra osoba, która mnie najbardziej rozśmieszy :) Jeśli dowcip innej osoby okaże się równie zabawny, to przewiduję więcej nagrodzonych osób :)

* Na swoim blogu umieśćcie banerek kierujący do tego posta. Konkurs przeznaczony więc jest tylko dla osób posiadających bloga.

* Zgłaszać można się do 25.09.2012. Wyniki konkursu podam w następnym dniu.

* Paczki wysyłam tylko na terenie Polski.

A co można wygrać? Naszyjnik przedstawiony na banerku (do obejrzenia również tutaj). Dorzucę także garść przydasi (koraliki, półfabrykaty do tworzenia biżuterii itp.), słodkości i może coś jeszcze :)

Dopisek:
Pierwsza zapisana osoba pod tym postem dostanie nagrodę niespodziankę :)

A oto banerek do pobrania:


Chciałabym, aby wszyscy, którzy tu zajrzą, dobrze się bawili czytając komentarze innych :) Tak więc postarajcie się i piszcie to, co uważacie za najbardziej rozśmieszające. Niech nas rozbolą brzuchy od śmiechu!

Zapraszam serdecznie do zabawy :)

14 komentarzy:

  1. Z wielką chęcią zgłaszam chęć uczestnictwa w zabawnym konkursie i nawet chyba będę pierwsza.

    Coś zabawnego, otóż w mojej rodzinie, w czasie majowym zawsze jest wspominana anegdota, otórz moja młodsza kuzynka która miała przystąpić do Komunii Św. miała w czasie mszy wyjśc i powiedzieć "Módlmy się za dzieci przystępujące do pierwszej Komunii Św" Na wszystkich próbach było wszytko dobrze, natomiast na samej mszy postanowiła sobie skrócić tą formułke i powiedziała "Módlmy się za komunistów" ;)

    Mam nadzieję że choć troszkę Cię rozśmieszyłam, a naszyjnik przepiękny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i owszem - rozbawiłaś mnie :) A kto pierwszy, ten lepszy, więc masz niespodziankę zapewnioną. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. W takim razie bardzo się cieszę ;)

      Usuń
  2. Super pomysł:) no więc najpierw kawał:

    Pani w przedszkolu poprosiła dzieci, aby ułożyły zdanie ze słowem "ananas". Pierwsza zgłasza się Ania:
    -Ananas to taki egzotyczny owoc.
    Pięknie Aniu, kto następny? Zgłasza się Piotruś:
    -Ananas to bardzo zdrowy owoc, który jest smaczny.
    Następny zgłasza się Jaś i mówi:
    -Piotruś puścił bąka "a na nas" smród leci ;)

    Hmmm... kiedyś mój chłopak wrócił późno w nocy z męskiego spotkania. Już od wejścia narobił strasznego hałasu, aż się obudziłam. Pytam się przez sen, co się dzieje, a on na to:
    -Nic Wioluś, tylko buty się w przedpokoju przewróciły.
    -I to narobiło takiego hałasu?? - zapytałam. A On na to:
    -Tak, bo w momencie kiedy te buty się przewracały, to ja je miałem jeszcze na sobie. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzwoni córka,
    mama , zepsuła się nam pralka, ale Wojtek (jej facet)naprawił ją, trwało to kilka dni. Trzeba było sprowadzić części, naprawa bowiem nie była łatwa.
    Córka chciała sie też przyczynić do naprawy i spytała; może skoczę po piwo?
    Gdy to piszę nie brzmi już tak śmiesznie,ale gdy usłyszałam o tej pomocy przy naprawie śmiałam się nawet po odłożeniu telefonu.
    Ta rodzinna opowiastka jest ostatnią, przy której się naprawdę uśmiałam
    Naszyjnik bardzo mi się podoba;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przychodzi baba do lekarza.
      - Co pani dolega?
      - A nic. Chciałam się tylko rozebrać.
      Naszyjnik jest tak śliczny,że chciałam dodać jeszcze mój ulubiony kawał z babą i lekarzem;-)))

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. wybacz, kopiowałam sobie przed chwilą do wydrukowania i wkleiłam tu w między czasie całą stronę ;)
    więc zgłaszam się ponownie :)

    Ten kawał po prostu uwiebiam :) na spotkaniach rodzinnych to po prostu klasyka :D

    Idzie turysta po szlaku i nagle słyszy:
    - Ło Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!!!
    Biegnie, patrzy a tu baca siedzi na pieńku, obok wbita siekiera i:
    - Ło Jezu, Jezu, Jezu!
    Turysta: Baco! Baco co wam się stało?!
    Baca: Mnie? Nic. Ło Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu!!!
    T: A może komuś w waszej rodzinie?
    B: Mojej? Ni. Ło Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!!
    T: No to co tak lamentujecie?
    B: Ło Jezu, jak mi się robić nie chce!

    i drugi, przed chwilą poznany:

    Ojciec po długim monologu teściowej zwraca się do syna:
    -Józiu,przynieś babci krem do ust.
    -Tato,ale który?
    -Ten z napisem ,,Kropelka"

    mnie oba bardzo rozbawiły, mam nadzieję ze Ciebie też ;D
    banerek znajduje się na moim blogu w zakładce z konkursami http://oliwkowepasje.blogspot.com/p/konkursy-wyzwania-i-zabawy.html
    pozdrawiam i zapraszam na candy do mnie :)

    ps. naszyjnik fantastyczny, podziwiam umiejętności :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rodzinna anegdota:
    Krótko po przeprowadzce do naszego domu,rozbieraliśmy starą stodołę.Znalazłam tam duże koryto...może to kiepskie porównanie,ale było prawie tak wielkie jak trumna...Byłam zziajana i zmęczona kiedy przyszedł mój młodszy kuzyn i powiedział,że babcia chce jakieś korytko.Bez zastanowienia pokazałam mu ręką na leżące opodal to wielkie koryto.Dodać muszę,że kuzyn był raczej lichej postury...ale dźwignął koryto i poszedł.
    Po jakimś czasie wrócił i powiedział:
    Babcia chciała korytko do pieczenia ciasta-oniemiałam z wrażenia,a potem popłakałam się ze śmiechu.Wyobraziłam sobie minę mojej babci...jej po prostu chodziło o rynienkę do ciasta...a tu takie wielkie koryto.
    Do tej pory śmieję się na wspomnienie tej historii.

    Wymyśliłaś fajną zabawę,a naszyjnik prześliczny!
    Pozdrawiam serdecznie.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  7. Było sobie młode małżeństwo. Oczekiwali narodzin dziecka. Ponieważ On był z tych co to ze zrobieniem herbaty mają kłopoty, więc Ona postanowiła przed porodem nauczyć Go jak ma sobie przyrządzić jego ulubione kotlety schabowe. On zadowolony, był przekonany, że da sobie radę. Pewnego dnia rano Ona zaczęła odczuwać pierwsze skurcze. Na tyle na ile się dało przed wyjazdem do szpitala przygotowała 6 surowych kotletów, po 2 na każdy dzień jej nieobecności. Spokojna pojechała do szpitala, gdzie urodziła zdrowego synka. Wiadomo, radość była ogromna. Trzeciego dnia wróciłą do domu i gdy rozejrzała się trochę zauważyłą, że tylko 2 kotlety maż wykorzystał. Zapytała dlaczego ale usłyszała tylko, że one jemu nie smakowały. Na razie odpuściła, bo miała dużo zajęć przy synku, ale gdy już wszystko ogarnęła, któregoś dnia postanowiła zapytać o te schabowe. On miał jej zdać relację jak je wykonał. Opowiedział więc i ona nie dopatrzyła się błędu, więc nie mogła zrozumieć co nie zagrało. Poszli więc do kuchni i jeszczze raz miał jej wszystko pokazać. Zaczął pokazywać skąd i jakich używał produktów. Ona popłakała się ze śmiechu gdy zobaczyła co zrobił. Otóż On podczas jej nieobecności tapetował pokój synka i puszkę z klejem do tapet zostawił w kuchni. Gdy przzyrządzał kotlety użył tego kleju zamiast bułki tartej bo wyglądały bardzo podobnie. Zeby było śmieszniej to On te dwa kotlety z klejem zjadł, ale mu nie smakowały. Od tej pory zaczął pomagać jej w kuchni, żeby znowu nie było jakiejś wpadki. Ale chociaż minęło wiele lat i ich syn jest już dorosłym mężczyzną to znajomi śmieją się z niego i pytaja o przepis na jego kotlety schabowe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dawno dawno temu żyły sobie 3 wampiry: dziadek syn i wnyk.
    Dziadek zrobił się głody więc poleciał coś zjeść. Niema go niema przylatuje cała morda we krwi i mówi:
    - Widzicie tą wioskę?
    - Tak widzimy
    - Wszyscy nie żyją
    Następnie syn zrobił się głody więc poleciał coś zjeść. Niema go niema przylatuje cała morda we krwi i mówi:
    - Widzicie to miasto?
    - Tak widzimy
    - Wszyscy nie żyją
    Na końcu wnuczek zrobił się głody więc poleciał coś zjeść. Niema go niema przylatuje cała morda we krwi i mówi:
    - Widzicie to drzewo?
    - Tak widzimy
    - No a ja go nie widziałem

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny naszyjnik to i ja przyłączam się do zabawy krótkimi wierszykami :)

    Pewien żółw ze stanu Kentacky
    Poderwał dżdżownicę dla draki
    Powiedział kwiatuszku
    Skończyło się w łóżku
    I tak właśnie powstały ślimaki

    A takim wierszykiem uraczył mnie 3-latek

    Leci komar leci,
    pupa mu się świeci,
    pierdyknę go gazetą
    już dalej nie poleci

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Super tem naszyjnik. Gratuluję pomysłu i wykonania, a dla rozbawienia zostawiam kawał, który kiedyś sprawił, że ze śmiechu się popłakałam:

    Na zawodach jest Polak, Niemiec i Rusek. Rzucają bronami:
    1. Rzuca Niemiec i rzucił 40 metrów.
    2. Rzucał Polak i rzucił 50 metrów.
    3. Rzuca Rusek i rzucił 180 metrów.
    i zajmują miejsca:
    1. Polak
    2. Niemiec
    a Rusek został zdysfalifikowany, bo zapomniał odczepić brony od ciągnika. ^^

    Pozdrawiam cieplutko - Ana z http://zwiatremipodwiatr-ana.blogspot.com/, gdzie wisi banerek do zabawy dla innych. =)

    OdpowiedzUsuń
  11. W restauracji. Do wolnego stolika dwóch panów przysiadło.
    i każdy z nich dla siebie wziął wybierać jadło.
    jeden z nich zamówił dwa jaja na twardo,
    a drugi ozorek wieprzowy z musztardą.
    Nagle ten pierwszy mówi do drugiego:
    Ja bym do ust nie wziął czegoś podobnego!
    i dziwie się Panu że Pan o to prosi-
    to co świnia zawsze w swoim pysku nosi.
    a na to ten drugi -
    mój kochany Panie- lepsze od Pańskiego jest to moje danie,
    a pańskie uwagi są po prostu głupie,
    przecież Pańskie danie kura miała w d... :P

    kawał opowiadany non stop przez moją ciocię :P

    a teraz jeszcze jej powiedzonko - srutu tutu - miała baba majtki z drutu :P

    far-focle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń