Dzisiaj mam do pokazania bransoletkę wykonaną ściegiem peyote. Nie do końca jestem z niej zadowolona, jest po prostu krzywa w niektórych miejscach i moje poczucie estetyki cierpi ;) Ale wiem skąd te defekty, otóż do tej produkcji wykorzystałam, jak to mam ostatnio w zwyczaju, wszelkie zalegające w niewielkich ilościach koraliki. A skoro były to końcówki kolorów, to były to już najmniej urodziwe sztuki. I stąd m.in. krzywizny mojej bransoletki. Do tego nie przepadam za robieniem ściegiem peyote. Owszem, podobają mi się prace innych osób wykonane tym sposobem, ale ścieg ten nie podoba mi się kompletnie w robieniu. Jest według mnie za mało stabilny. Jak naciągnę robótkę z jednego końca, to się pokrzywi na drugim. Z innymi wzorami nie mam takich problemów i dlatego za peyote'a długo się nie zabierałam. Ale stwierdziłam, że spróbuję. No i wyszło jak wyszło.
A teraz sami możecie ocenić, czy peyote mi wychodzi, czy nie ;)
Miłego wieczoru :)















