niedziela, 1 grudnia 2019

Wyzwanie: Resztki, ścinki i recykling

Jako że nastąpił grudzień, więc dzisiaj będzie podsumowanie wyzwania listopadowego.

Ania zgłosiła kartkę z resztek papierów:


Ela wykonała recykling pudełka:



A ja zrobiłam sweter z resztek włóczek :


A teraz zaczyna się wyzwanie grudniowe :)
Pod tym postem możecie przez cały grudzień zostawiać linki do postów ze swoimi pracami, a ja opublikuję je na początku stycznia. Prace nie muszą być wykonane w grudniu, mogą być wcześniejsze.
Uwaga: zostawiając link do swojego posta zgadzacie się na publikację zdjęć swoich prac na moim blogu.
Więcej o wyzwaniu "Resztki, ścinki i recykling" dowiecie się tutaj.

Zgłaszając swoją pracę umieśćcie banerek zabawy na blogu lub w poście.


Pozdrawiam wszystkich cieplutko :)

czwartek, 28 listopada 2019

Rozpinany sweter z resztek włóczek

Nareszcie skończyłam ten resztkowy sweter. Zrobiłam go już w czerwcu i to nawet dość szybko, ale dopiero wczoraj przyszyłam do niego guziki.
Do zrobienia tego swetra wykorzystałam włóczki w odcieniach czerwieni, różu i fioletu, a jako bazowe - cienkie moherowe nitki w kolorach beżu i szarości. Dziergałam drutami nr 8, ściągacze - nr 7. Plisę na guziki wykonałam szydełkiem.
Dzięki tej robótce zutylizowałam sporo malutkich kłębuszków do ostatniej nitki.

Tak prezentuje się przód swetra:



A tak tył:


Starałam się, aby układ tyłu i obu przodów był dość podobny, choć niekoniecznie identyczny.
Sweter robiony jest ściegiem francuskim i dzięki temu jest gruby, mięsisty, ale jednocześnie jest miły i miękki w dotyku.

Ten udzierg nadaje się do mojej zabawy Resztki, ścinki i recykling. Do końca listopada można zgłaszać swoje prace. Zapraszam :)


Miłego wieczoru :)

poniedziałek, 18 listopada 2019

Dwa szydełkowe komplety

Zrobiłam sobie dwa szydełkowe komplety składające się z czapki i szalika. Czapki wykonane są półsłupkami nawijanymi, natomiast szaliki prostym ażurowym wzorem ze słupków i oczek łańcuszka. Oba komplety zrobione są z włóczek akrylowo-wełnianych. Szaliki wyszły mi dość spore, mierzą ok. 190 na 30 cm.

Jako pierwszy powstał komplet beżowy:


Czapkę wykonałam szydełkiem nr 5, szalik - nr 6.

Drugi zrobiłam z trzech połączonych nitek w odcieniach fioletu i ecru:


Czapka zrobiona została szydełkiem nr 6, a szalik - nr 7.

Miłego wieczoru :)

wtorek, 5 listopada 2019

Kwiatki od Eli

Ostatnio wygrałam candy u Eli. Dostałam od niej paczkę z kwiatami z foamiranu. Foamiran to dla mnie nowość, więc kwiaty podziwiałam nie tylko ze względu na urodę, ale i sposób wykonania :)

Zobaczcie jakie fajne:


Oprócz dużych kwiatów dostałam też wycięte malutkie elementy do złożenia.

Elu, bardzo dziękuję za prezent :)

Pozdrawiam serdecznie :)

niedziela, 3 listopada 2019

Wyzwanie: Resztki, ścinki i recykling

Przyszedł czas na podsumowanie październikowego wyzwania. Zgłoszone prace są i ciekawe i ładne. Sami się przekonajcie.






Ala do obu tych rzeczy wykorzystała pozostałości wełny do filcowania oraz stary podkoszulek.

Agnieszka zrobiła kartkę ze ścinków papieru:


Ania również zrobiła kartki z resztek papieru.



oraz taką:

Muszę przyznać, że wszystkie prace są efektowne i inspirujące.

Pod tym postem możecie przez cały listopad zostawiać linki do postów ze swoimi pracami, a ja opublikuję je na początku grudnia. Prace nie muszą być wykonane w listopadzie, mogą być wcześniejsze.
Uwaga: zostawiając link do swojego posta zgadzacie się na publikację zdjęć swoich prac na moim blogu.
Więcej o wyzwaniu "Resztki, ścinki i recykling" dowiecie się tutaj.

Pozdrawiam wszystkich ciepło :)

sobota, 19 października 2019

Człowiek? Potwór?

Jestem zwyczajną osobą. Żyję, oddycham, jem, pracuję, odpoczywam. Staram się być grzeczna, miła, uśmiechnąć się do innych, czasem pomóc, jeśli trzeba. Mam rodzinę. Oraz psa ze schroniska. Lubię dłubać na drutach, szydełkować, czytać. Jestem naprawdę zwyczajna, prawda?

Nie, ja jestem potworem. Chociaż kompletnie nie miałam wpływu na to, że się nim urodziłam.
Ale jak to, przecież nic złego nie zrobiłaś - może ktoś powie.
Nie, nie zrobiłam. Ja się tylko zgadzam na to, żeby ktoś inny robił za mnie złe, potworne rzeczy.

Wyobraźcie sobie, że życie jednego człowieka okupione jest śmiercią i cierpieniem setek (a może nawet tysięcy) istot żywych. Jest powodem niszczenia przyrody na ogromną skalę.

Aby przeżyć musimy jeść, pić, mieć w co się ubrać. To są podstawowe rzeczy. A co z resztą? Każdy chce żyć dobrze, a zatem chce posiadać dach nad głową, mieć samochód, meble, telefon, telewizor itd.

Aby wykarmić jednego człowieka mięsem, warzywami, zbożem trzeba zniszczyć naturę i ją przekształcić. Kupujecie mięso i ryby w sklepie? Pewnie tak - ja kupuję. To nie jest jakieś wyimaginowane białko, które leży w ladzie chłodniczej. To jest część żywego kiedyś i czującego zwierzęcia. Ale to zwierzę musiało zostać zabite, po to, żebym ja miała schabik na obiad. W ciągu mojego jednego życia tych zwierząt będzie zabitych kilkaset. Bo przecież ja muszę mieć co jeść.

Mam psa. Nie może jeść tylko ryżu i marchewki. Karmię go również mięsem. A zatem opiekując się nim pozwalam na zabijanie kolejnych zwierząt.

Jecie warzywka i owoce? No kto nie je? - wszyscy jedzą. Żeby założyć gospodarstwo rolne produkujące żywność, trzeba wykarczować lasy, zniszczyć wszystkie rośliny, które do tej pory rosły na tym obszarze. Na kilku hektarach w stanie dzikim rosło tysiące roślin, a gatunków było setki. Żyły owady, ptaki, zające, lisy, myszy, nornice itd. A teraz na takim terenie gospodarstwa uprawianych jest zaledwie kilka gatunków, o ile nie wprowadzono monokultury. A zatem zniszczono cały dobrze funkcjonujący ekosystem, abyśmy my mogli wcinać kartofle. Naturalne środowisko zostało kompletnie zdegradowane.

Mieszkacie gdzieś, może w mieście, a może na wsi. Wszystko jedno. Żeby zbudować dom, osiedle, miasto, trzeba było najpierw kawał ziemi wydrzeć naturze, zniszczyć wszystko co tam żyło, a potem zacząć budować dla nas siedziby.

To nie wszystko. Używacie kosmetyków? Leczycie się lekami kupowanymi w aptece i produkowanymi przez koncerny farmaceutyczne? Zapewne tak. Ja tak robię. Aby ktoś wyprodukował leki albo kosmetyki, najpierw musi zagospodarować teren na budowę fabryki. Tak, tak, chyba już pojmujecie o co mi chodzi! Trzeba zniszczyć wszystko co żyje, żeby powstał budynek zakładu. Trzeba do niego doprowadzić drogi, prąd itd. Czyli znów następuje niszczenie, degradacja dotychczas istniejących naturalnych siedlisk przyrody.

Ale to nie jest najgorsze. Do produkcji leków, a nawet zwyczajnych kosmetyków stosuje się różne substancje, które najpierw bada się w laboratoriach. W tych laboratoriach badania prowadzi się na żywych zwierzętach: myszach, szczurach, królikach, psach, kotach, małpach, świniach... Badania są robione na żywca, bez znieczulenia. Zwierzęta mają wstrzykiwane stężone trucizny, substancje toksyczne, żrące. Wlewa im się je do gardeł, oczu i pewnie wszelkich innych otworów w ciele. Zwierzęta te są bestialsko katowane, torturowane, po to tylko, abyśmy mogli posmarować rączki jakimś pieprzonym kremem do rąk!

Doszłam do wniosku, że nie ma ani jednej działalności człowieka, która nie powodowałaby zniszczenia natury i śmierci istot żywych.

Ktoś może powiedzieć, że to nieprawda. Ale ja nie znalazłam nic, co w wykonaniu człowieka byłoby dobre. NIC.

Każde moje działanie odbija się na naturze. Moje istnienie już jest obciążeniem dla przyrody i zwierząt. Bo muszę jeść i pić. Czyli muszę godzić się na zabijanie innych istot i zniszczenie środowiska. A zatem wyłącznie moja nieobecność na ziemi (oraz reszty ludzi) nie spowoduje jej degradacji.

Policzcie sobie - skoro w ciągu życia jednego człowieka przez średnio 70 lat kilkaset zwierząt jest zabijanych w rzeźniach (powiedzmy 150 zabitych zwierząt przypada na jednego człowieka w ciągu całego jego życia), a na ziemi jest nas już 7 miliardów, to w ciągu ostatnich 70 lat zabiliśmy...

150 * 7 000 000 000 = 1 050 000 000 000

Tak, zabiliśmy 1 050 000 000 000 (1050 miliardów!!!) czujących i myślących istot. Nie licząc tych, które zostały zakatowane w laboratoriach, zabite podczas polowań, budowy domów, dróg, zakładów produkcyjnych itd.

Ja już nawet nie wspominam o tym, co ludzie robią innym ludziom. To jest osobna kategoria bestialstwa.

Ktoś może powiedzieć, że przecież są ludzie, którzy dbają o przyrodę, działają w organizacjach na rzecz środowiska naturalnego. No są, i co z tego, skoro oni też muszą coś jeść, mieć w co się ubrać, korzystają z samochodów, latają samolotami, pływają statkami, mają telefony komórkowe, oglądają telewizję itd. A zatem również korzystają z tego, że inni niszczą przyrodę.

Pomyślałam, że chyba tylko nieliczni ludzie żyją w zgodzie z naturą, nie powodując jej niszczenia. Może są to plemiona żyjące w Afryce lub puszczy amazońskiej, które żywią się tym co znajdą w lesie, na łące. Czasem upolują jakieś zwierzę nie wpływając istotnie na populację na danym obszarze. Żyją po prostu jak inne dzikie zwierzęta. Ale przecież my wszyscy się tam nie przeprowadzimy, aby żyć jak przed tysiącami lat. Jest nas za dużo. Puszcza amazońska nas nie pomieści. No właśnie - jest nas za dużo...

..........

Czy to co napisałam i o czym nie mogę przestać myśleć od jakiegoś czasu, spowoduje, że zmienię swoje życie? Raczej nie. Tak jak jest, tak zapewne zostanie. Nie wywrócę swojego życia do góry nogami, nie zamieszkam w lesie i nie zacznę żywić się korzonkami. Jestem zbyt wygodna i jednocześnie przyzwyczajona do cywilizacji w postaci domów, dróg, prądu, bieżącej wody. Zgadzam się więc na te wszystkie potworności, które ktoś wykonuje w moim imieniu.

Po prostu mam szczęście...

Mam szczęście, że nie jestem krową, która zaraz zostanie zabita w rzeźni podczas uboju rytualnego.
Mam szczęście, że nie jestem lisem na fermie zwierząt futerkowych, i nie będę zabijana prądem, który przepuszczą mi przez elektrody włożone w moje gardło i odbyt.
Mam szczęście, że nie jestem kotem w laboratorium, któremu wlewają żrącą substancję do gardła na żywca.
Mam szczęście, że nie jestem psem, którego właśnie ktoś przywiązuje drutem kolczastym do drzewa.
Mam szczęście, że nie jestem pszczołą, która umiera, bo rolnik opryskał pole rzepaku środkiem chwastobójczym.
Mam szczęście, że nie jestem niedźwiedziem w cyrku, tresowanym wbrew mojej naturze.
Mam szczęście, że nie jestem szczeniakiem w worku, topionym właśnie w rzece.

Mam szczęście, że jestem człowiekiem.

Mam szczęście, że jestem potworem.

sobota, 12 października 2019

Kilka notesów

Tak jak przewidywałam tworzenie notesowych okładek bardzo mnie wciągnęło. Powstało kilka nowych opraw, a każda jest zupełnie inna i w innym stylu.

Najpierw zdjęcia grupowe:



I zdjęcia poszczególnych notesów - zewnętrzna okładka i środek:









Został mi jeszcze tylko jeden notesik do oprawienia. I chyba na tym na razie skończę.

Życzę Wam pięknego i słonecznego weekendu, buziaki :)