piątek, 1 października 2021

Przeczytane we wrześniu

Tym razem udało mi się przeczytać trzy książki. Oto one:

Piętno - Przemysław Piotrowski

Wszyscy jesteśmy podejrzani - Joanna Chmielewska

Wszystko dla pań - Emile Zola

"Piętno" to początek cyklu z komisarzem Igorem Brudnym. Jeśli ktoś lubi mroczne i krwawe thrillery, to ta pozycja na pewno mu się spodoba. Ja już sięgnęłam po drugą część.

Książki Joanny Chmielewskiej zawsze mnie bawiły, ale chyba powoli zaczynam wyrastać z prozy tej autorki, bo ta pozycja była dla mnie średnio zabawna. Nie porwała mnie i już. Przy czym dawno temu tę książkę czytałam i w mojej pamięci zapisała się jako niezła rozrywka. Więc zdziwiłam się, że teraz już tak jej nie oceniam.

A ten kto lubi Emila Zolę, to "Wszystko dla pań" powinno mu przypaść do gustu.

Pozdrawiam Was ciepło, buziaki :)


środa, 1 września 2021

Przeczytane w sierpniu

W sierpniu przeczytałam dwie książki:

Fenomeny niemożliwe które nie mogły zaistnieć, a istnieją - Reinhard Habeck

Ostatnie dziecko - Sebastian Fitzek

W pierwszej książce autor przedstawia zjawiska, których nie daje się wyjaśnić w logiczny sposób, nauka też nie jest w stanie pomóc w ich rozwiązaniu. Reinhard Habeck dokumentuje dziwne zdarzenia, obrazy, zjawiska przyrodnicze. Przeczytałam również kilka innych książek tego autora i podoba mi się to, że pokazuje wiele ciekawych rzeczy z Europy. Czyli nie trzeba jechać na koniec świata, żeby zobaczyć coś niesamowitego :)

Druga książka to thriller psychologiczny. Sama nie wiem jak ocenić tę pozycję, bo niby ciekawy pomysł, ale jakoś zbytnio nie wciągnęła mnie. Do adwokata zgłasza się dziesięcioletni chłopiec, który twierdzi, że w poprzednim życiu był seryjnym mordercą. Wskazuje miejsce ukrycia zwłok i okazuje się, że wszystko co mówi jest prawdą. Czy chłopiec faktycznie był mordercą, skąd ma wiedzę na temat popełnionego morderstwa, skąd wie czym i gdzie zabito ofiarę?

Pozdrawiam serdecznie :)


niedziela, 8 sierpnia 2021

Krótka wycieczka - Piotrków Trybunalski

W sobotę wybraliśmy się z mężem na króciutki wypad do Piotrkowa Trybunalskiego. Nie jest to zbyt popularne miejsce turystyczne, o czym sami mogliśmy się przekonać (napiszę o tym dalej). A tak naprawdę Piotrków ma sporo zabytków i na pewno jest miastem o ogromnym znaczeniu historycznym. To tutaj właśnie zbierała się szlachta na sejm i tutaj ukształtował się polski parlamentaryzm.

Pokażę Wam kilka zdjęć na zachętę :)

Widok z rynku na kościół farny pw. św. Jakuba z XIV wieku:

I Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego - jego historia sięga XVII wieku, na początku było tu kolegium jezuickie, a później pijarskie:

Gmach sądu okręgowego wzniesiony w 1909 roku:

Cerkiew prawosławna pw. Wszystkich Świętych wzniesiona w latach 1844–1847 i rozbudowana w późniejszych latach:

Wieża ciśnień zbudowana w latach 1925-1927:

Byliśmy również w muzeum, czyli królewskiej rezydencji zbudowanej w latach 1511-1519. Budowla była wielokrotnie niszczona i odbudowywana. Było to miejsce pobytu króla na czas obrad sejmowych. W tej chwili jest to siedziba Muzeum gromadzącego zbiory regionalne.

Ze względu na epidemię nie mogliśmy wejść do wnętrza świątyń, a szkoda, bo mieszczą się tam cenne zabytki.

Piotrków można zwiedzać według różnych tras, w zależności od zainteresowań. Można go przemierzać traktem żydowskim, rosyjskim czy luterańskim. Albo szlakiem zabytków, filmów, kapliczek czy piwowarów. Można też wybrać Trakt Wielu Kultur, gdyż Piotrków był zamieszkiwany przez obywateli pochodzących z różnych stron świata.

Tak jak pisałam na początku - nie jest to miejsce oblegane przez turystów. W ciągu kilku godzin spotkaliśmy tam oprócz nas, jeszcze dziesięciu turystów. Tak - tylko dziesięciu! Można ich było łatwo rozpoznać po tym, że tak jak my robili zdjęcia zabytkom i oglądali zbiory w muzeum. Piotrków w sobotę po południu w środku wakacji wygląda jak wymarłe miasto. To było dla mnie niezwykle surrealistyczne doświadczenie, bo wiem jak wygląda w tym samym czasie Kraków lub Gdańsk ze wszechobecnymi tłumami. Ale może to i dobrze, bo na ulicach nie trzeba przeciskać się między innymi zwiedzającymi.

To był miło spędzony dzień :)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)


niedziela, 1 sierpnia 2021

Przeczytane w lipcu

W lipcu mam na swoim koncie dwie książki. Oto one:

Arka zabójców - Åsa Schwarz

Irlandzkie Łąki. Mieć odwagę, by marzyć. Tom I - Susan Anne Mason

"Arka zabójców" została porównana do książek Stiega Larssona i Dana Browna. No cóż, może tematyka trochę nawiązuje do prozy obu autorów, ale według mnie jest to lekkie nadużycie. Książka do przeczytania, ale bez zachwytu. Autorka próbuje być oryginalna i przedstawia nieziemski spisek sił zła, nawiązuje do biblii, ale efekt jest taki sobie. Nie ma tego zaskoczenia tak jak u Dana Browna.

Druga powieść dzieje się na początku XX wieku. Historia opowiada o dwóch siostrach, które mają życie zaplanowane przez ojca. Mają wyjść dobrze za mąż i uratować rodzinną firmę od plajty. I znów mogę napisać - no cóż... Spodziewałam się czegoś barwniejszego i ekscytującego w historycznej oprawie, a dostałam powieść pisaną prostym językiem, wręcz naiwną. Mam jeszcze dwa tomy o dalszych losach rodziny i jakoś dam radę je przeczytać, ale znów daleko mi do zachwytu.

Jak widać, nawet czytając opisy i recenzje przed kupnem książki, można się rozczarować.

Pozdrawiam Was serdecznie :)


piątek, 30 lipca 2021

Od Ani dla Ani

Wczoraj w skrzynce pocztowej znalazłam karteczkę z życzeniami imieninowymi od Ani Iwańskiej. Kartka ma mały hafcik z kwiatami. Sama nie umiem haftować krzyżykami, więc tym bardziej podziwiam pracę Ani.

Sami zobaczcie jaka śliczna:


Aniu, bardzo dziękuję :)

Pozdrawiam wszystkich słonecznie :)


czwartek, 1 lipca 2021

Przeczytane w czerwcu

W czerwcu udało mi się przeczytać trzy książki. Oto one:

Bracia Dalcz i S-ka. Tom I - Tadeusz Dołęga-Mostowicz

Bracia Dalcz i S-ka. Tom II - Tadeusz Dołęga-Mostowicz

Śreżoga - Katarzyna Puzyńska

Seria o Lipowie Katarzyny Puzyńskiej jest wciąż interesująca, choć od któregoś tomu coraz mniej lubię bohaterów powieści. Nie bardzo mam już tam kogo lubić, ale czytam dalsze części trochę z rozpędu, bo jestem ciekawa, co się dalej wydarzy. I jak znam życie, to sięgnę po kolejną powieść tej autorki.

Seriali oglądam mniej, bo są mecze i telewizor jest zajęty ;)

A poza tym mam sporo pracy w ogródku, a jak wiadomo czas nie jest z gumy ;)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie, miłego wieczoru :)


poniedziałek, 31 maja 2021

Przeczytane w maju, obejrzane od stycznia do maja

W maju znowu tylko jedna książka, ale za to dość gruba. Przeczytałam "Paradoks" Igora Brejdyganta. Jest to kryminał napisany na podstawie scenariusza serialu z Bogusławem Lindą. Serialu nie oglądałam, więc nie miałam żadnych wyobrażeń o tej pozycji i nie musiałam porównywać książki z filmem. Czytało się całkiem dobrze, pod koniec akcja bardzo przyśpieszyła i mocno mnie wciągnęła. Tak więc śmiało mogę polecić Wam ten kryminał.

A teraz przyznam się co mnie tak zajmuje od początku roku, że wszystkie robótki poszły w kąt. Pisałam wcześniej, że oglądam seriale. A konkretnie - to oglądam tureckie seriale :) Jakoś w styczniu stwierdziłam, że obejrzę sobie dla rozrywki jeden, no i na jednym się nie skończyło ;) Tak mnie wciągnęło, że trochę czuję się jak nałogowiec, który nie może wyjść z uzależnienia. Kończę jeden i zaczynam następny. Do tej pory obejrzałam trzy seriale i jestem w trakcie oglądania dwóch innych.

A swoją przygodę z tureckimi serialami zaczęłam od:

Siyah Beyaz Aşk (Cena namiętności) - jest to serial z 2017/2018 roku, ma 32 odcinki.

Potem był: 

Cesur ve Güzel (Meandry uczuć) - kręcony w 2016/2017 roku, 32 odcinki.

Następny to:

Sol Yanım (Moja lewa strona) - 2020 rok, 12 odcinków.

A w tej chwili oglądam:

Karagül (Czarna róża) - 2013-2016, 4 sezony, 125 odcinków

i

İstanbullu Gelin (Narzeczona ze Stambułu) - 2017-2019, 3 sezony, 87 odcinków.

Tureckie seriale są specyficzne, jeden odcinek może trwać nawet ponad dwie godziny, dlatego w Polsce dzieli się je najczęściej na trzy części i wtedy u nas taki serial jest naprawdę długi...

Trzy z tych pozycji były emitowane w polskiej telewizji, a pozostałe są dostępne w internecie. Nie wszystkie seriale (w internecie) mają polskie tłumaczenie, na przykład Karagül oglądam po rosyjsku.

W tureckich serialach para bohaterów to najczęściej ludzie młodzi i piękni, często do ról wybierani są modele i modelki, czy królowe piękności. Role drugoplanowe są świetnie wykreowane, często mają rys humorystyczny, co dodaje lekkości filmom.

Seriale są dość grzeczne, golizny w zasadzie nie ma, a jeśli już, to raczej panowie prężą swoje umięśnione torsy ;)

Akcja w tych filmach pędzi tak, że nie ma chwili spokoju, a jak już trafi się na pięć minut oddechu, to na pewno zaraz zdarzy się coś strasznego. Jak się pominie jeden odcinek, to może się okazać, że w tym czasie wydarzyło się dużo ważnych rzeczy - np. dwa porwania, trzy morderstwa, pięć niechcianych ciąż i kilka wymuszonych ślubów ;))) Tak więc trzeba być na bieżąco, bo inaczej można stracić wątek.

Muszę przyznać, że mam ogromną radochę śledząc perypetie bohaterów tych seriali. Jest to dla mnie coś egzotycznego i innego od polskiej rzeczywistości.

Ciekawa jestem, czy Wam też zdarza się oglądać seriale tureckie czy meksykańskie. Co o nich myślicie?

Pozdrawiam serdecznie :)