Tym razem przeczytałam sześć książek i była to lektura trochę bardziej zróżnicowana niż zazwyczaj.
Z głowy - Janusz Głowacki
Farciara - Dorota Wachnicka
Maski pośmiertne - Anna Rozenberg
Punkty zapalne - Anna Rozenberg
Grzesznica - Dorota Wachnicka
Dom na klifie - Monika Szwaja
"Z głowy" to autobiograficzna książka wydana w 2004 roku opisująca życie autora w czasach PRL-u, wyjazd za granicę, pobyt w Londynie i Nowym Jorku. Janusz Głowacki bez upiększeń opowiada o swoich poczynaniach w sferze prywatnej i publicznej. Nie pokazuje się z najlepszej strony, nie ukrywa, że jest kobieciarzem, dużo pije i kosztuje różnych używek. Świat przez niego pokazany nie jest ładny - ani w Polsce, ani za granicą. Jego obserwacje są zadziwiająco aktualne i teraz, chociaż od napisania tej książki minęło ponad dwadzieścia lat.
"Farciara" i "Grzesznica" to książki do zapomnienia, takie sobie czytadła. Z "Grzesznicy" można wysnuć wniosek, że dobrze jest być luksusową prostytutką i prowadzić cudowne życie. No cóż...
"Maski pośmiertne" i Punkty zapalne" to kryminały, które jakoś specjalnie mnie nie zachwyciły.
A "Dom na klifie" to podnosząca na duchu powieść o porzuconych dzieciach i miłości.
Pozdrawiam Was serdecznie :)